Opublikowane przez: Roch Brada
dnia lutego 07, 2021
Kolejny weekend, który upłynął pod znakiem pedałowania. Tym razem pogoda była pół na pół, bo w sobotę było sucho, bez śniegu i całkiem ciepło. Jednak niedziela była już zupełnie inna. Przez noc napadało tony śniegu, temperatura spadła i zaczął wiać wiatr. I to były idealne warunki żeby potwierdzić to, co napisał w przedostatniej recenzji kurtki rowerowej XLC:
"Szczerze to Roch nie miał okazji sprawdzić, przy jakiej temperaturze założyłby dodatkową warstwę, ale na pewno kurtka zda egzamin przy mroźnej pogodzie."
I teraz może oficjalnie potwierdzić, że przy przy -8℃, które dzięki wiatrowi było odczuwalne jako -14℃ kurtka dalej dzieła i zapewnia ciepło. Co prawda Roch przejechał tylko 5 kilometrów, ale to dlatego, że spodnie już nie dały rady. W nogi wiało trochę bardziej, ale też temperatura było sporo niższa. Jednak kurtka dawała radę.
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia grudnia 11, 2015
Podsumowania ciąg dalszy, czyli o tym jak Roch raz pojechał po bułki i raz poszedł pojeździć na rowerze. Jeśli chodzi krótki wypad to w standardzie Roch przejechał się po bułki i z powrotem. Nie ma co rozpisywać się na ten temat. Jedynie pozostaje wrzucić ślad GPS:
Drugi wypad był już dłuższy albowiem Roch miał wolną niedzielę i przy okazji tego wolnego nie zasnął na łóżku / w fotelu / gdziekolwiek i mógł iść na rower. Pogoda dopisała, chęci też były. Jedynie Roch popełnił błąd i zjadł zaraz przed pójściem na rower i rozbolał go żołądek.
Skoro miał spalać kalorie to trzeba było dostarczyć organizmowi paliwa do spalania.
Koniec końców końców Roch przejechał całe 10 kilometrów i wrócił do domu z bolącym żołądkiem.
Na śladzie GPS można sobie zobaczyć trasę (nie bolący żołądek):
Teraz z innej beczki; ostatnio Roch sporo namawiał Koyota na jakieś wspólne pedałowanie i tak od słowa do słowa Roch zaczął myśleć, czy nie zabrnął zbyt daleko w mierzenie, rejestrowanie, zapisywanie i śledzenie. Czy nie wystarczy zwykły licznik i - w ostateczności - arkusz Excela? Do czego tak naprawdę te ślady GPS są Rochowi potrzebne?
Poza tym, że bateria w telefonie ma co robić to chyba jedyny pożytek z tego, że można wrzucić to na bloga. Ale w końcu Roch jeździł na rowerze zanim te wszystkie fit-społeczności powstały i blog kręcił się lepiej niż teraz, a jedyny ślad jaki był po skończonej jeździe to notka i wpis w Excelu. Tam było widać postęp mimo, że nie było pomiarów mocy, HR, VR, FTP i tych innych.
Zatem nasuwa się pytanie - czy w ogóle trzeba uzywać GPSu na rowerze? Może wystarczy zwykły licznik i Excel? Czy jazda na rowerze będzie taka sama jak z działającym GPSem? Chyba pora na drugą ankietę.
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia października 23, 2015
Od ostatniej notki, podsumowującej ankietę, minęło już trochę czasu. I jak zawsze - zgodnie z tradycją - Roch napisze o tym, o czym zapomni w ciągu kilku następnych tygodni. Choć może nie będzie tak źle. Na początek awaria, która toczyła Colta Rocha. Toczyła go długie tygodnie i nie można było dojść co się mu zadziało, aż w końcu znalazła się osoba, która chyba ogarnęła temat. Chyba, bo Roch dopiero jutro odbiera samochód, ale powinno być dobrze.
Później jakieś przesilenie dopadło Rocha, w zasadzie trzyma go dalej, ale jego zlecenia powróciły więc dodatkowa dawka promieniowania poprawia mu humor. Jednak nie o tym chciał Roch pisać. Dziś - w sumie za osiem minut będzie już jutro - Roch pląsał jak co tydzień z Michaliną na rytmice. Po zajęciach zamienił kilka słów z panią Ewą, która te zajęcia prowadzi, a z którą czasami mijali się na rowerach jak Roch biegł za Michaliną.
Otóż p. Ewa powiedziała ciekawe zdanie:
- "Zimno może być, byle nie padało"
I faktycznie - rowerować można nawet jak jest zimno, byle nie padało. To zdanie zrodziło w Rocha głowie pomysł coby w weekend pojeździć trochę na rowerze. Pogoda zapowiada się ciekawie, a przynajmniej ma nie padać, więc jeśli dobrze się złoży to Roch pójdzie pojeździć na rowerze. Pora zdjąć z niego piwniczne pajęczyny i trochę przewietrzyć golenie.
Z innych ciekawostek to Roch zapuszcza naturalną kominiarkę na zimę:
Zdjęcie pochodzi z kąpieli Michaśki, ale z racji golizny reszta została wycięta.
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia października 14, 2015
Nadszedł czas na podsumowanie ankiety, którą jakiś czas temu Roch ogłosił na blogu. Pytania były trzy, w tym jest w "wustarczającym" błędem, ale w trakcie gry zasad się nie zmienia, więc została opcja taką jak Roch wpisał. Ale do rzeczy.
Ku ogólnemu zdziwieniu Rocha ankieta nawet ruszyła z miejsca. Okazuje się, że Roch jest lubiany, choć zdarzyły się osoby, które wstydziły się powiedzieć. Na blogu powinno pojawiać się więcej notek rowerowych, choć były osoby którym ilość notek rowerowych "wustarcza". Natomiast na pytanie, czy na blogu mogą pojawiać się wpisy "nie rowerowe" jedna osoba odpowiedziała "nie" i to Roch również szanuje. W akcji "ankieta" wzięło udział 5 osób, co i tak jest wynikiem dobrym. Ogólnie wyniki można zobaczyć na wykresach:
I co dalej z tym fantem Roch zrobi?
Skoro powiedział się "A" to trzeba iść za ciosem i powiedzieć "B". Roch ma plan A i B. Pierwszy z nich zakłada, że Roch zacznie jeździć na rowerze ewentualnie powróci do życia rowerowego. Zbliża się zima. W długie zimowe wieczory można zrobić kilka fajnych rzeczy. Roch ma masę pomysłów i mało czasu na ich realizację. Być może zacznie pisać jakieś krótkie testy tego co do tej pory używał, może uda mu się nawiązać jakąś współpracę. Teraz zarabianie na blogu robi się modne, ale jest pewne: reklam na blogu nie będzie.
W planach ma też kręcenie, ale to jest właśnie plan "B", o którym na razie nie będzie pisał bo musi sobie przemyśleć parę spraw. Ale te zimowe wieczory sprzyjają myśleniu i kręceniu. W planach też jest zakup trenażera - jak tylko Roch będzie miał wolną gotówkę.
W końcu - o ile z planu A i B nic nie wyjdzie to jest plan "C", który zakłada stworzenie alternatywnego Rocha i ów "alt-Roch" pisałby o wszystkim tylko nie o rowerze. Kto chce czyta, kto nie chce nie czyta. Na chwilę obecną Roch zastanawia się co dalej, a koniec tygodnia być może przyniesie wycieczkę na rowerze do pracy, bo samochód musi jechać do mechanika, więc będzie doskonały powód żeby przejechać się rowerem do pracy.
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia września 30, 2015
W ostatniej notce, która aby tradycji stało się zadość, podsumowywała ostatnie tygodnie czy nawet miesiące Roch zamieścił ankietę, która miała dać mu ogólny pogląd na to w którą stronę ma iść blog i on sam. Wszak vox populi, vox Dei. Zatem Roch przygotował sobie pytania, odpowiedzi i wrzucił to w Internety. W jednej z możliwych odpowiedzi wkradła się literówka, ale mniejsza z tym - świadczy ona tylko o niechlujności Rocha, ale w trakcie gry zasad nie należy zmieniać tak i ankieta zostanie nie tknięta.
Początkowo Roch myślał, że pies z kulawą nogą jej nie dotknie i okazało się, że Roch chyba słabej wiary jest. Pojawiło się kilka odpowiedzi, więc będzie można zrobić fajny wykres, ale niech ona jeszcze potrwa. Jednak tym co już kliknęli Roch dziękuje i zapewnia, że poza odpowiedziami nie zbiera żadnych danych, zresztą na zakończenie wszystko będzie jawne, więc każdy zobaczy dokładnie to co Roch widzi.
****
Abstrahując od formalności i ankiet to zbliża się jesień. W zasadzie już zbliżyła się. Chęć pedałowania w Roch wcale nie wzrosła, może w ten weekend Roch wygrzebie rower z piwnicy i postara się przejechać kawałek, ale też ma plan żeby zrobić porządek z wyświetlaczem, który doprowadza Rocha do szewskiej pasji. Tak czy inaczej Roch musi sobie znaleźć jakieś zajęcie ma "długie jesienne wieczory".
Jednym z pomysłów byłby trenażer. Mógłby wtedy spokojnie pedałować wieczorami w ciepłym pokoju albo trochę zimniejszym garażu i może forma na przyszły sezon byłaby lepsza niż tak, która jest obecnie. Jednak do tego potrzeba się zmotywować, tym czasem u Rocha zagościło permanentne "nie chce mi się" i jakoś nie potrafi sobie zorganizować czasu wolnego. Być może dlatego, że ma go tyle, że nawet czasem nie ma co organizować.
Innym z pomysłów mogłoby być jakieś lutowanie, dokończenie słynnego robota, którego kiedyś Roch zaczął, ale też nie bardzo wie gdzie mógł zagrzebać stare schematy, więc pozostaje mu włącznie komputera, otwarcie piwa i zajęcie się czymkolwiek. Oczywiście Michaśka zawsze gdzieś jest obok Rocha i skutecznie zajmuje mu czas jeżdżąc na Rochu, gryząc go albo zwyczajnie przytulając się do niego i to skutecznie wypełni to jesienne wieczory, ale można by też coś porzeźbić później, jak już Miśka pójdzie spać.
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia września 25, 2015
Znów pojawiły się spore zaległości, ale szczerze pisząc nie ma kiedy usiąść do komputera żeby na spokojnie napisać co się zadziało i dlaczego nic o tym się nie napisało. A zadziało się wiele.
Po pierwsze Michaśka odnalazła się w roli przedszkolaka; początkowo był okres fascynacji, później był spadek formy i na końcu wszystko się ustabilizowało i Michasia zaczęła odnajdować się w nowym środowisku. Jednak chwilę później załapała pierwszy katar, gorączka, czyli typowe objawy przedszkolnej infekcji. Nie pierwszej i nie ostatniej.
W międzyczasie pojawił się temat drugiego samochodu ponieważ Żonka zaczęła zawozić Michasię do przedszkola i tym samym dzielny Colt nie był wstanie się rozdwoić. No więc Roch uruchomił kontakty i szybko znalazło się coś co chyba jest bardzo dobrym wyborem. Są jeszcze drobne rzeczy do zrobienia ale ogólnie samochód jest w porządku, a co najważniejsze podoba się wszystkim. Przede wszystkim Michasi, która lubi jeździć z tyłu i czuć się jak mała prezeska. No i jakby nie patrzeć kolejne Mitsubishi.
U Rocha standard. Praca, dojazdy i brak czasu. Choć ostatnio tego czasu jakby więcej to przeziębienie zabrane od Michasi też dało o sobie znać i Roch zaraz po 2200 grzecznie kładł się do łóżka. Jeśli chodzi o rowerowe sprawy to spokój i cisza. Rower stoi w piwnicy i czeka, że może Roch jeszcze na niego wsiądzie. Jakby pogoda dopisała to czemu nie, przecież dzień nie jest jeszcze aż tak krótki.
I na zakończenie drobna prośba: jest krótka ankieta, w wolnej chwili można kliknąć. To Rochowi pomoże.