Oczywiście! Można wsiąść na rower i przejechać się kawałek dla sportu, zdrowia i przyjemności. Roch zatem wsiadł na rower i postanowił, że utrzyma trend wzrostowy przejechanych kilometrów. W ostatniej notce było ich całe czternaście, więc nie mógł zejść poniżej tej liczby, ale przejechanie tylko piętnastu też nie wchodziło w grę ponieważ postęp to żaden. Wydłużył zatem trasę aż do dwudziestu kilometrów tak żeby co wyjazd robić o pięć kilometrów więcej.Pogoda super, aż chciało się jeździć. Kiedy Roch siedzi w pracy to czasem patrzy w okno kuchenne i mówi do siebie "pojeździłoby się", a jedyne co zostaje to patrzenie w okno i widok parkingu. Teraz miał niepowtarzalną okazję wcielić w życie "pojeździłoby się", ale co z tego, jak popołudniu wracając ze sklepu Roch z Rodzinką wjechali do "Maka" i Roch nażarł się. Ale to ostatni raz. Michaśka nie lubi hamburgerów. Na szczęście. Ale za to jest zabawka dla Rocha. A i pierwsza słit focia z lustrem też jest zrobiona. Ogólnie Happy Meal nie przypadł Michalince do gustu, poza soczkiem jabłkowym. Nawet z okularów więcej uciechy mieli Roch i Żonka.
Tak czy inaczej Roch zapchał się fast foodem skutecznie i pewnie kalorie spalone na rowerze wróciły do niego podwójnie, ale dla tych okularów warto było. Słit, nieprawdaż? Na zakończenie, zapis śladu na Stravie:
Roch pozdrawia Czytelników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz