Skoro i tak z blogu (bloga?) rowerowego pozostał już tylko tytuł, bo o rowerze w ostatnim czasie było niewiele, Roch napisze kilka zdań o swoich próbach przezwyciężenia nudy. Zima, trzeba to przyznać, zaskoczyła nawet Rocha, który od roku zabiera się za złożenie nowego karmnika, bo stary rozpadł się i silniejszy wiatr go zdmuchnie.
Po przekopaniu piwnicy w poszukiwaniu desek Roch zabierze się, ma to cały czas w planach, za sklecenie czegoś na kształt karmnika, solidniejszego niż poprzednia wersja beta. W roli przyszłego developera karmników Roch czuje się doskonale, praca nie wymaga większego wysiłku, tylko trzeba uważać na palce, w końcu piła i młotek to narzędzia śmiercionośne.
Poza developerką Roch planuje rozkręcić rower i sprawdzić, co wymaga wymiany, co może jeszcze poczekać na lepsze czasy, a co jest zdatne do użytku. Przy okazji Roch planuje umyć rower, choć to jeszcze nie jest do końca pewne; a jak – po takim myciu – coś pęknie, złamie się lub odpadnie? Może okazać się, że miłość Rocha wymaga więcej troski, niż tylko zmycie z niego błota, które Roch skrzętnie zbierał przez kilka sezonów. Tak, czy inaczej coś – oprócz samego jeźdźca – trzeba w rowerze wymienić, bo rower dzielnie znosił nienachalnie szczupłego Rocha na swoim siodełku przez 13 tyś. kilometrów.
Roch pozdrawia Czytelników.
Czyli zapiski cudownego dziecka dwóch pedałów
Jak się nie zanudzić na śmierć?
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia października 15, 2009
Etykiety:
Oboczności
Komentarze:
Dodaj komentarz