Zima jest jak czkawka: przychodzi znienacka i w najmniej oczekiwanym momencie, trzyma jakąś chwilę i równie szybko ustaje. Z zimą, w tym roku, jest tak samo, było już kilka podejść, jedno nawet było lekkim falstartem, ale nigdy śnieg nie leżał dłużej niż tydzień. Potem chlapa, szaro, mokro i ciepło. W ostatnim czasie scenariusz znowu się powtórzył. Spadł śnieg, a prognozy na najbliższy czas wieszczą “rychłe nadejście wyżu, w wraz z nim ocieplenia”.
Dziś Roch nie uskuteczniał żadnych zakupów rowerowych, ani też nie lansował w okolicach lodowiska. Siedział w domu i dumał, a w przerwach spał. Taki leniwy dzień się zrobił, pewnie ciśnienie opadło albo coś innego. Jutro, o ile pogoda pozwoli Roch wybierze się do zaprzyjaźnionego Adventure, żeby sprawdzić jak tam mają się Rochowe zębatki.
Roch pozdrawia Czytelników.
Czyli zapiski cudownego dziecka dwóch pedałów
Który to już raz zima atakuje?
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia stycznia 05, 2010
Etykiety:
Oboczności
Komentarze:
Tak te zimy ostatnie są bardzo przemienne;) Pozdrawiam
Niczym kobiety (niektóre) ;)
Również pozdrawiam.
Chyba miało być brzemienne?
Chyba?
Nie...chyba mi się pomyliło.
Chyba to był Andrzej.
Chyba nie żyje?
Chyba.
;)
:D
Dodaj komentarz